Na metal archives napisali, że Darker Half gra thrash metal.
Jednak jest to bardzo mylące i mocno spłyca muzykę graną przez
tych czterech australijczyków. Owszem, są tutaj pewne elementy
thrashu, ale do tej wybuchowej mieszanki należy również dodać US
power, tradycyjny heavy i trochę progresji. Efekt jest powalający!
W każdym utworze dzieje się bardzo wiele. Tak więc mamy zmiany
tempa, genialne melodie, znakomite solówki, a do tego wokalista
śpiewający głównie w wysokich rejestrach. Zespół potrafi
przejść od thrashowego riffu do ultra melodyjnych pochodów i
doprawić to jeszcze przebojowym refrenem. Jednak nie ma się
wrażenia przesytu i nie odczuwa znużenia nawet przez moment.
Słychać tutaj sporo grania pod stare Fates Warning, czy Crimson
Glory, trochę Maiden. Brzmienie jest dzisiejsze, ale nie nowoczesne
co traktuję jako plus. Muzycy „mroczniejszej połowy”
udowadniają, że są znakomitymi kompozytorami potrafiącymi
doskonale wymieszać wszystkie składniki. Czasem jest klasycznie i
przebojowo jak w „Lost in Space” czy „End of the Line”, a
czasem robi się bardziej epicko jak w znakomitych „Tomb of the
Unknown Soldier” oraz „As Darkness Fades”. Zresztą tak
naprawdę każda z tych kompozycji ma w sobie „coś” i wszyskie z
nich trzymają niesamowicie wysoki poziom. „Desensitized” został
wydany w 2011 roku i jest to druga płyta Australijczyków, ponieważ
Darker Half ma jeszcze na koncie debiut „Duality” z 2009.
Niestety nie dane mi było zapoznanie się z nim, jednak zamierzam
jak najszybciej nadrobić zaległości. Jestem przekonany, że to nie
jest jeszcze ich ostatnie słowo i pełnię swojego kunsztu
kompozytorskiego pokażą na „trójce”. Jeśli przebiją
„Desensitized” to będzie maks. Na razie jest „tylko”
5,5/6
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz